Chodzi o "wykwalifikowane" grupy serwisowe, które oferują pogwarancyjne naprawy okien oraz uszczelek. Sam się tym zajmuję osobiście kiedy mam czas, bo lubię wyzwania i ratowanie okien z przypadków beznadziejnych oszczędzając ludziom pieniądze.
Pomijam Zenków-okniarzy mentalnie siedzących w 90 latach, którzy jadąc na serwis już w progu wołają "Paaanie, to nowe okno trzeba. Na kredyt możemy panu sprzedać".
Przytoczę kilka przykładów które zapadły mi w pamięć:
Scena 1:
Przyjechałem do klienta na wycenę wymiany uszczelek oraz ogólnej regulacji okien. Klient opowiedział historię jak to dzień wcześniej przyjechało na wycenę dwóch młodych i cwaniacko wyglądających ludzi. Uszczelek było około 40mb + regulacja. Panowie krzyknęli cenę około 1500 zł argumentując to tym, że mają oni jako jedyni na rynku uszczelki silikonowe prosto z Hiszpanii. Na do widzenia krzyknęli panu 250 zł za dojazd na wycenę. Po pytaniu dlaczego tak drogo odpowiedzieli, że jeżdżą autem luksusowym, a nie byle czym. Klient prawie się z nimi poszarpał, ale w końcu nie zapłacił.
Scena 2:
Przyjechałem do skromnego mieszkania małżeństwa niezbyt starych emerytów. Objawy: okna się pocą. Okna całkiem niezłe, na starej vece, uszczelki ok, mikrowentylacja w oknach jest, szyby 1,6 (jeśli dobrze pamiętam). Ogólnie roszenie bez tragedii. Uczuliłem państwo, żeby przyłożyli się do wietrzenia bo trochę za bardzo się kiszą w tym mieszkaniu. Jedyne co mogłem doradzić to nawiewniki lub szyby 1,0. Pani zapytała się mnie w stylu "a gdyby był pan moim wnuczkiem to co by mi pan doradził". Powiedziałem, że szyby to spory koszt, a poprawy po nawiewnikach nie gwarantuję i lepiej sobie w ogóle odpuścić. Wietrzyć częściej i używać mikro. Wtedy Pani się rozpłakała i zaczęli wspólnie opowiadać jak tydzień wcześniej był u nich miły młody pan z jakiejś ulotki wieszanej klatce schodowej. Pięknie opowiadał jakie ma wspaniałe nawiewniki, do kościoła chodzi, że martwi się losem starszych ludzi w Polsce etc. Wziął od nich 400 zł zaliczki, jako pokwitowanie spisali jego dane z dowodu osobistego. Po którejś z kolei nieudanej próbie kontaktu zgłosili sprawę na policję. Dowód był podrobiony, po chłopaku ani śladu. Pewnie oszukuje teraz w innym mieście. Po rozmowie opuściłem mieszkanie z dużą czekoladą w ręku w dowód wdzięczności za uczciwość
Scena 3:
Kupowałem w hurtowni zasuwnicę kiedy zadzwoniła klientka do której właśnie miałem z nią jechać. Próbowała wyjaśnić sytuację dlaczego u niej w tym momencie są "fachowcy" z innej firmy. Okazało się, że jej mąż dzień wcześniej zadzwonił do kogoś innego, tamci nie potrafili się określić i nagle przyjechali. Nieistotne. Kiedy przyjechałem na miejsce wypytałem trochę o poprzednią firmę. Fachmeni stwierdzili, że zepsuta zasuwnica to dzieło uszczelek które nie pasują do okien i, żeby uniknąć podobnej sytuacji gorąco jej radzą wymienić uszczelki w całym mieszkaniu. Oczywiście tylko oni mają takie specjalne które zapewnią jej spokój. Okna Rehau około 6 letni, uszczelki oryginalne od rehaua - wszystko grało z oknami.
Ja rozumiem, że zima ciężka, ale trochę przyzwoitości i uczciwości by się przydało. Pomijam już scenę nr 2 bo gościu to ewenement i taki powinien odpowiedzieć za wyłudzenie. Czy spotkaliście się z podobnymi przypadkami?




