ABM Jędraszek sponsorem Klimka Murańka
ABM Jędraszek sponsorem Klimka Murańka
10-letni utalentowany skoczek narciarski Klimek Murańka (Wisła-Gwardzia Zakopane) ma już swego sponsora, a została nim Fabryka Okien ABM Jędraszek z Pabianic. O umowie sponsorskiej skoczka z pabianicką firmą mówiono w czwartek podczas konferencji prasowej w Krakowie.
"Umowę z rodzicami Klimka podpisaliśmy na dwa lata z możliwością jej przedłużenia - powiedział dyrektor generalny Fabryki Okien Jarosław Papis. - Będziemy finansować zakupy sprzętu dla zawodnika, a także jego wyjazdy na zawody. Ponadto będzie otrzymywał stypendium, którego wysokości nie chcemy ujawniać. W zamian za to Klimek będzie nosił nasz znak firmowy na kasku. To nie jedyny nasz sponsoring sportowy. Pomagamy finansowo piłkarzom oraz koszykarkom ŁKS".
---------------------------------
Co wy na to ??
"Umowę z rodzicami Klimka podpisaliśmy na dwa lata z możliwością jej przedłużenia - powiedział dyrektor generalny Fabryki Okien Jarosław Papis. - Będziemy finansować zakupy sprzętu dla zawodnika, a także jego wyjazdy na zawody. Ponadto będzie otrzymywał stypendium, którego wysokości nie chcemy ujawniać. W zamian za to Klimek będzie nosił nasz znak firmowy na kasku. To nie jedyny nasz sponsoring sportowy. Pomagamy finansowo piłkarzom oraz koszykarkom ŁKS".
---------------------------------
Co wy na to ??
Maxio
Wg mnie to porażka jego rodziców.
Najprawdopodobnie nie znali firmy, lub dzialali w myśl zasady pieniądz nie śmierdzi.
Z takiej umowy korzysci dla firmy są niewspólmierne do korzyści sponsorowanego, i wtym kontekście jest to niekwestionowany sukces ABM-gratuluę, i przyznam zazdrszczę, podziwiam.
Moją postawę motywuję wypowiedziami Pana Papisa, oraz obawą że będą tak samo się wywiązywać z większych obciązeń jak z reklamacji.
Mam nadzieję że nasz młody orzeł będzie się rozwijał i wtedy dopiero będzie potrzebna prawdziwa kaska, czy firma da radę się wywiązać. Czy firma jest ok względem pozostałych sponsorowanych????
Nie wiem, trzymam kciuki że w tej materii jest lepsza od wypowiedzi swojego Dyr, gejowskich hitów (tylko w moim odczuciu, naprawdę Pan Krawczyk jest poliganistą) reklamowych oraz zyskujacego nawet na tym forum złą sławę działu serwisu.
Najprawdopodobnie nie znali firmy, lub dzialali w myśl zasady pieniądz nie śmierdzi.
Z takiej umowy korzysci dla firmy są niewspólmierne do korzyści sponsorowanego, i wtym kontekście jest to niekwestionowany sukces ABM-gratuluę, i przyznam zazdrszczę, podziwiam.
Moją postawę motywuję wypowiedziami Pana Papisa, oraz obawą że będą tak samo się wywiązywać z większych obciązeń jak z reklamacji.
Mam nadzieję że nasz młody orzeł będzie się rozwijał i wtedy dopiero będzie potrzebna prawdziwa kaska, czy firma da radę się wywiązać. Czy firma jest ok względem pozostałych sponsorowanych????
Nie wiem, trzymam kciuki że w tej materii jest lepsza od wypowiedzi swojego Dyr, gejowskich hitów (tylko w moim odczuciu, naprawdę Pan Krawczyk jest poliganistą) reklamowych oraz zyskujacego nawet na tym forum złą sławę działu serwisu.
A oto poziom zarządzających firmą ABM Jędraszek.
Wypowiedź cytowana przez Gazetę Wyborczą.
Link:
http://sport.gazeta.pl/pilka/1,35339,2313589.html
A tutaj przekopiowany artykuł:
Andrzej Klemba, jp, Łódź 30-09-2004 , ostatnia aktualizacja 29-09-2004 18:49
Ile biletów dostanie Widzew na listopadowe derby Łodzi? - Żydzi chcieli 3 tys., ale dam im najwyżej 1700. I pod warunkiem, że będę miał na piśmie, że dostaniemy tyle samo na rewanż. Muszą pod nim podpisać się: policja, my i Żydzi - tak Jarosław Papis, jeden z szefów ŁKS, opowiadał kibicom swojego klubu.
Kiedy łódzki dodatek "Gazety" zacytował jego słowa, do dyrektora ŁKS natychmiast zadzwonił Hubert Rogoziński, przewodnik wycieczek po żydowskiej Łodzi. - Zapytałem, gdzie mam się zgłosić po te bilety. Bo skoro mają być dla Żydów, to należą się także mnie. Dyrektor odpowiedział, bym zwrócił się do Papisa. Próbowałem się dodzwonić, ale nie odbierał. Szkoda, bo można zrobić niezły geszeft. Większość biletów moglibyśmy sprzedać, bo aż tylu wejściówek nie potrzebujemy - opowiada Rogoziński.
5 listopada obie łódzkie drużyny zagrają ze sobą po raz pierwszy od czterech lat. A ich mecze zawsze wywołują w mieście ogromne emocje. W polskim środowisku piłkarskim znane są także niewytłumaczalne skłonności do określania obu klubów i ich sympatyków mianem: "Żydzi". Pseudokibice w całym kraju ryczą na trybunach: "Jude, jude, jude! Cała Łódź!", mało tego - od "Żydów" wyzywają się też nawzajem w samej Łodzi. Napisy "Żydzew" lub "ŁKS jude" można zobaczyć na murach całego miasta.
Papis przedstawia się jako rzecznik prasowy ŁKS lub prokurent sekcji piłkarskiej. W klubie praktycznie jest człowiekiem nr 2 (po Danielu Goszczyńskim, największym sponsorze). Podczas meczów rzuca się w oczy tym, że nosi na szyli szalik w klubowych barwach z krzyżem celtyckim i napisem "White Power". To znak i hasło skinheadów.
Po sobotnim spotkaniu ŁKS z Koroną Kielce w budynku klubowym Papis rozmawiał z kibicami. Ani razu nie powiedział o widzewiakach inaczej jak "Żydzi". Słyszał to m.in. dziennikarz "Gazety". Przez kilka dni Papis nie odbierał telefonów. W środę wreszcie udało nam się do niego dodzwonić: - Nie będę niczego komentował. Przynajmniej na razie - stwierdził.
Zbigniew Boniek, jeden z najsłynniejszych polskich piłkarzy, a obecnie szef Widzewa, powiedział "Gazecie", że na słowa Papisa nie ma sensu reagować: - Piłka nożna ma być zabawą, ma łączyć, a nie wywoływać wojny.
Dużą nerwowość wykazał za to sponsor ŁKS Goszczyński: - Jakim prawem o tym piszecie?! Przez taki artykuł popsujecie dobre stosunki między Widzewem a ŁKS. To podgrzewanie atmosfery!
Przewodniczący łódzkiej gminy żydowskiej Symcha Keller twierdzi, że wypowiedź Papisa jest zbyt głupia i prymitywna, by ją komentować. - Ten pan nikogo nie obraża. Być może wielu Żydów kibicuje Widzewowi. Tylko skąd ma informacje, że aż tylu sympatyków jest wyznania mojżeszowego?
Ocenia się, że w Łodzi mieszka dziś 300-400 Żydów.
Wypowiedź cytowana przez Gazetę Wyborczą.
Link:
http://sport.gazeta.pl/pilka/1,35339,2313589.html
A tutaj przekopiowany artykuł:
Andrzej Klemba, jp, Łódź 30-09-2004 , ostatnia aktualizacja 29-09-2004 18:49
Ile biletów dostanie Widzew na listopadowe derby Łodzi? - Żydzi chcieli 3 tys., ale dam im najwyżej 1700. I pod warunkiem, że będę miał na piśmie, że dostaniemy tyle samo na rewanż. Muszą pod nim podpisać się: policja, my i Żydzi - tak Jarosław Papis, jeden z szefów ŁKS, opowiadał kibicom swojego klubu.
Kiedy łódzki dodatek "Gazety" zacytował jego słowa, do dyrektora ŁKS natychmiast zadzwonił Hubert Rogoziński, przewodnik wycieczek po żydowskiej Łodzi. - Zapytałem, gdzie mam się zgłosić po te bilety. Bo skoro mają być dla Żydów, to należą się także mnie. Dyrektor odpowiedział, bym zwrócił się do Papisa. Próbowałem się dodzwonić, ale nie odbierał. Szkoda, bo można zrobić niezły geszeft. Większość biletów moglibyśmy sprzedać, bo aż tylu wejściówek nie potrzebujemy - opowiada Rogoziński.
5 listopada obie łódzkie drużyny zagrają ze sobą po raz pierwszy od czterech lat. A ich mecze zawsze wywołują w mieście ogromne emocje. W polskim środowisku piłkarskim znane są także niewytłumaczalne skłonności do określania obu klubów i ich sympatyków mianem: "Żydzi". Pseudokibice w całym kraju ryczą na trybunach: "Jude, jude, jude! Cała Łódź!", mało tego - od "Żydów" wyzywają się też nawzajem w samej Łodzi. Napisy "Żydzew" lub "ŁKS jude" można zobaczyć na murach całego miasta.
Papis przedstawia się jako rzecznik prasowy ŁKS lub prokurent sekcji piłkarskiej. W klubie praktycznie jest człowiekiem nr 2 (po Danielu Goszczyńskim, największym sponsorze). Podczas meczów rzuca się w oczy tym, że nosi na szyli szalik w klubowych barwach z krzyżem celtyckim i napisem "White Power". To znak i hasło skinheadów.
Po sobotnim spotkaniu ŁKS z Koroną Kielce w budynku klubowym Papis rozmawiał z kibicami. Ani razu nie powiedział o widzewiakach inaczej jak "Żydzi". Słyszał to m.in. dziennikarz "Gazety". Przez kilka dni Papis nie odbierał telefonów. W środę wreszcie udało nam się do niego dodzwonić: - Nie będę niczego komentował. Przynajmniej na razie - stwierdził.
Zbigniew Boniek, jeden z najsłynniejszych polskich piłkarzy, a obecnie szef Widzewa, powiedział "Gazecie", że na słowa Papisa nie ma sensu reagować: - Piłka nożna ma być zabawą, ma łączyć, a nie wywoływać wojny.
Dużą nerwowość wykazał za to sponsor ŁKS Goszczyński: - Jakim prawem o tym piszecie?! Przez taki artykuł popsujecie dobre stosunki między Widzewem a ŁKS. To podgrzewanie atmosfery!
Przewodniczący łódzkiej gminy żydowskiej Symcha Keller twierdzi, że wypowiedź Papisa jest zbyt głupia i prymitywna, by ją komentować. - Ten pan nikogo nie obraża. Być może wielu Żydów kibicuje Widzewowi. Tylko skąd ma informacje, że aż tylu sympatyków jest wyznania mojżeszowego?
Ocenia się, że w Łodzi mieszka dziś 300-400 Żydów.
Z jednej strony, jako długoletni fan skoków narciarskich jeszcze sprzed "Małyszomanii", cieszę się, że rozwój skoków idzie w tym kierunku. Cieszy zaangażowanie Lotosa i miło, że także ABM się w to zaangażował. Pamiętam bowiem czasy z poczatku lat 90-tych, gdy w konkursach Mistrzostw polskich stratowało kilkunastu zawodników...
Z drugiej jednak strony czytając wypowiedzi pana Papisa włos się jeży na głowie. Mogę mieć tylko nadzieję, że oprócz przekazania pieniążków na rozwój sportowy Klimka Murańki, nie zaangażuje się on np. w rozwój wychowawczy dzieciaka... Bo skutki byłyby chyba opłakane...
Z drugiej jednak strony czytając wypowiedzi pana Papisa włos się jeży na głowie. Mogę mieć tylko nadzieję, że oprócz przekazania pieniążków na rozwój sportowy Klimka Murańki, nie zaangażuje się on np. w rozwój wychowawczy dzieciaka... Bo skutki byłyby chyba opłakane...
Nie trzeba aż GAZETY, wypowiedzi pana Jarka moiżna znaleźć również na tym forum. Polecam kontakt osobisty.
Czy osoba zyskująca złą sławę po swoich wypowiedziach, a czasami i czynach (nie dotyczy Pana Jarka), nadal powininna zajmować eksponowane stanowiska w firmie (urzędzie) z aspiracjami?
Bez urazy, Panie Jarku, to pytanie jest bardziej ogólne w kontekście obecnej sytuacji na scenie politycznej i biznesowej w naszym kraju.
Czy osoba zyskująca złą sławę po swoich wypowiedziach, a czasami i czynach (nie dotyczy Pana Jarka), nadal powininna zajmować eksponowane stanowiska w firmie (urzędzie) z aspiracjami?
Bez urazy, Panie Jarku, to pytanie jest bardziej ogólne w kontekście obecnej sytuacji na scenie politycznej i biznesowej w naszym kraju.




