powiększenie wnęk okiennych
powiększenie wnęk okiennych
Mam taki oto problem. Klient chce abym mu zamontował okna większe niż te które ma obecnie. Montaż w domku jednorodzinnym. Szerokość wnęki okiennej od zewnątrz wynosi 1500mm, szerokość wnęki wewnątrz wynosi 1750 (okna skrzyniowe). Klient chce aby rozkuć węgarki zewnętrzne do szerokośći węgarków wewnątrz i wstawić okna na tzw. "przestrzał". Dom będzie ocieplany styropianem i na tym etapie ramy okna zostaną częściowo zasłonięte. Zamierzam odkryć tynki aby zobaczyć jak dalego/głęboko w mury sięgaja nadproża. Proszę o opinie, czy wolno mi coś takiego zrobić, co na to przepisy budowlane, jak głęboko powinny być zabudowane nadproża/belki.
Pozdrowienia
Decr
Pozdrowienia
Decr
-
dociekliwiec
- Małomówny

- Posty: 61
- Rejestracja: wt lut 15, 2005 12:40 pm
Witam, z praktyki wiem i uważam, że w opisanym przypadku śmiało możesz wyciąć węgarki i spełnić życzenie klienta. Nadproża ( jeżeli zostały wykonane i wbudowane prawidłowo a tak być musi) powinny opierać się na ścianach nośnych na głębokość ok 20-25 cm. Węgarki w tym przypadku nie pełniają funkcji nośnej.Zawsze jednak warto sprawdzić wszystko- wykonać odkrywkę ( jak są takie możliwości) ...papier będący rzeczą cierpliwą...też warto mieć
Nie znam niestety Twojego kliena ale o samą "robotę" byłbym spokojny.
Pozdrawiam
Nie znam niestety Twojego kliena ale o samą "robotę" byłbym spokojny.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
-
dociekliwiec
- Małomówny

- Posty: 61
- Rejestracja: wt lut 15, 2005 12:40 pm
Robota nie jest trudna i jakaś straszna, ale znam przypadek, że Klient upierał się, żeby zniszczyć mu węgarki, wiedzial ze węgarek to dodatkowa ochrona cieplna, a przy płaceniu zarzucił firmie montującej, że firma to szpece i nie powiedzieli mu, że węgarki zostawia się by poprawić "ciepłotę" okna.
Przezorny zawsze ubezpieczony i papier lepiej mieć. Jest wtedy komu płacić 
P.S.
Pozdrawiam wszystkich uczciwych.
Pozdrawiam wszystkich uczciwych.
Bywam na forum dość często, czytam "wypowiedzi, opinie..." rzadko zabieram głos bo...cóz jak jest każdy widzi, choc palce czasami swędzą i nie jest to wina pomysłodacy oknonetu lecz nas samych-okniarzy. Często bywa też tak, że ktoś cudzymi rękoma chce załatwić sobie .."COŚ" niby to pytając niby to rzucając "hasło". W tej konkretnej sprawie, w której zabieramy głos jest "temat" KTOŚ (decr)nie ma wiedzy...obawia się...chce się upewnić...czyż nie jest przyjemnie pomóc koleżance/koledze po fachu?
Tak jak my jesteśmy różni tak i klienci nasi kochani
są różni...cóż..
"Siedząc" w temacie okien od 1993 r. również usłyszałem pod swoim adresem "obelgę pt. fachowiec"
...przeżyłem..żyję..szkoda jednak nerwów..czasu nie zawrócimy..było mineło. Wracając o problemu decr-a..spisz robotę na papierze w formie zleconego zakresu prac czytelny podpis klienta Twój...i do roboty nie ma sie czego bać... I byc może jedna cenna uwaga na przyszłość - Im więcej uśmiechów na twarzy klienta im więcej "zażyłoci i przyjaźni"...tym więcej papierów 
Tak jak my jesteśmy różni tak i klienci nasi kochani
"Siedząc" w temacie okien od 1993 r. również usłyszałem pod swoim adresem "obelgę pt. fachowiec"
Pozdrawiam
-
dealerokien
- Czytelnik

- Posty: 32
- Rejestracja: wt lut 21, 2006 12:24 pm
Klient zawsze będzie miał rację.
Podam wam mój przypadek. Klient zamówił pomiar okien. Ponieważ był z tych co z pod siebie by zjedli więc okna nietypowe nie wchdziły w grę. Miał otwór 1200x 1300 w surówce pomiarowiec powiedział, aby sobie 10 cm podmórował nawet mu to zaznaczył na wnęce. Klient przyszedł do biura po długiej batali o upusty podpisał umowę. Na drugi dzień przyszedł ponieważ wpadł na pomysł, że jak jest zespolenie to przecież nie można wziąść tu pieniędzy za montaż i znów walczył o upust. Dostał dokładny wydruk wymiarów okien podpisał go sam i wszystko było ok. Klient podmurował jak pomiarowiec kazał, montażyści zamontowali w sobotę, a w poniedziałek zaczęła się afera, najpierw że żonie okna zaczynają się na wysokości ramion (ma ok 155 cm a okna zaczynają się od ziemi na wysokości 1 m), później że ma i tak przerwę od dołu. Nie dociera do niego, że owa przerwa musi być bo przecież trzeba tam założyć parapety, które maja na zewnątrz spadki. Przecież w każdym projekcie jest napisane że otwór pod okno o wymiarze 1165 * 1135 musi być 1200*1200 a on właśnie taki ma. Klient grozi mi sądem wyzwał mnie od najgorszych i co ja mam zrobić. Sądzę, że są oni z tych co wykorzystują firmy i pewnie chodzi o kolejny upust. Rozmawiałam z montazystami powiedzieli, że otwór jest idealny a problem to wzrost żony. Proszę o podpowiedź.
pozdrawiam.
Podam wam mój przypadek. Klient zamówił pomiar okien. Ponieważ był z tych co z pod siebie by zjedli więc okna nietypowe nie wchdziły w grę. Miał otwór 1200x 1300 w surówce pomiarowiec powiedział, aby sobie 10 cm podmórował nawet mu to zaznaczył na wnęce. Klient przyszedł do biura po długiej batali o upusty podpisał umowę. Na drugi dzień przyszedł ponieważ wpadł na pomysł, że jak jest zespolenie to przecież nie można wziąść tu pieniędzy za montaż i znów walczył o upust. Dostał dokładny wydruk wymiarów okien podpisał go sam i wszystko było ok. Klient podmurował jak pomiarowiec kazał, montażyści zamontowali w sobotę, a w poniedziałek zaczęła się afera, najpierw że żonie okna zaczynają się na wysokości ramion (ma ok 155 cm a okna zaczynają się od ziemi na wysokości 1 m), później że ma i tak przerwę od dołu. Nie dociera do niego, że owa przerwa musi być bo przecież trzeba tam założyć parapety, które maja na zewnątrz spadki. Przecież w każdym projekcie jest napisane że otwór pod okno o wymiarze 1165 * 1135 musi być 1200*1200 a on właśnie taki ma. Klient grozi mi sądem wyzwał mnie od najgorszych i co ja mam zrobić. Sądzę, że są oni z tych co wykorzystują firmy i pewnie chodzi o kolejny upust. Rozmawiałam z montazystami powiedzieli, że otwór jest idealny a problem to wzrost żony. Proszę o podpowiedź.
pozdrawiam.
klient ma zawsze rację??
Jedno "małe pytanko": Czy masz w komplecie dokumentów podpisany przez klienta protokół odbioru robót?
Uśmiech się ciśnie na usta choć wiem, że Tobie nie do śmiechu...dałeś się złapać na "stary indiański numer"... bo potrzebowałeś zarobić. Po takiej "jeździe" nabierzesz krzepy handlowej. Czasami trzeba stracić żeby... nie dołożyć.
Wracając do sedna...jeżeli masz komplet dokumentów wypełniony w sposób właściwy od strony formalnej możesz byc spokojny, aczkolwiek stracisz sporo nerwów nim klient wkońcu "przywyknie" do swojej decyzji o konieczności zamontowania okien typowych ( bo taniej ..bo mniej..bo...grais to czy owo, bo...reklama, bo tu 390 złotych a tam 410..itd itp.). Będzie Cię "nękać"...jak nic. Zapytaj może ...jakie właściwie chce okna? Czy takie, które pasować będą do pierwotnych otworów czy może jeszcze inne? I wyceń mu wszystko od początku ...z upustami ..a jakże...bo w tym przypadku nie liczyła sie Twoja dobra wola tylko ile "wydoi" ile upustu... Rozdrażnisz tym klienta to pewne...więc przemyśl ew. krok. Jeżeli z Twojej strony pod każdym względem jest "czysto" uzbroj się w cierpliwość...i żony obcego chłopa raczej nie tykaj:) Pozdrawiam
Uśmiech się ciśnie na usta choć wiem, że Tobie nie do śmiechu...dałeś się złapać na "stary indiański numer"... bo potrzebowałeś zarobić. Po takiej "jeździe" nabierzesz krzepy handlowej. Czasami trzeba stracić żeby... nie dołożyć.
Wracając do sedna...jeżeli masz komplet dokumentów wypełniony w sposób właściwy od strony formalnej możesz byc spokojny, aczkolwiek stracisz sporo nerwów nim klient wkońcu "przywyknie" do swojej decyzji o konieczności zamontowania okien typowych ( bo taniej ..bo mniej..bo...grais to czy owo, bo...reklama, bo tu 390 złotych a tam 410..itd itp.). Będzie Cię "nękać"...jak nic. Zapytaj może ...jakie właściwie chce okna? Czy takie, które pasować będą do pierwotnych otworów czy może jeszcze inne? I wyceń mu wszystko od początku ...z upustami ..a jakże...bo w tym przypadku nie liczyła sie Twoja dobra wola tylko ile "wydoi" ile upustu... Rozdrażnisz tym klienta to pewne...więc przemyśl ew. krok. Jeżeli z Twojej strony pod każdym względem jest "czysto" uzbroj się w cierpliwość...i żony obcego chłopa raczej nie tykaj:) Pozdrawiam
Pozdrawiam
Bardzo ciekawy temat !!! Ja maiałem taki oto problem -przyznaje się walnąłem się na pomiarze i zrobiłem klientowi okno o pare cm za duze i co ...?miał do wyboru albo poczeka na własciwe okna albo zamontuje te po wczesniejszym poszerzeniu otworow no i wybrał to drugie oczywiscie przyłozyłem się do tego i wyszło super klientowi się podobało ale tak na prawde to ja miałem farta bo była to prywatna posesja natomiast w zwykłym bloku nie miałbym tyle szczęscia bo nie da się rozkuc płyty tzw. blokowej na szczęście to jedyna gafa pomiarowa w mojej kadencji okiennej.

