Magic, co z tego, że ktoś trafi w sedno jeśli okienni handlowcy, niezależni dealerzy patrzą na proces sprzedaży wyłącznie z punktu widzenia koniuszka własnego nosa, a na dodatek oczyma swoich dostawców. Tego zresztą uczą Was producenci na różnych szkoleniach i zjazdach integracyjnych. Trudno zresztą, żeby było inaczej

. Sprzedawca zza rogu podobny do ciebie, to nie tylko Twój konkurent, to twój wróg, bo sprzedaje taniznę. Tak ci mówią. Może to i prawda, ale prawdą jest też to, że sam go nigdy nie pokonasz. Podkręcanie was do walki przez producentów powoduje tylko tyle, że próbujesz sprzedawać więcej, działając bardziej w interesie dostawcy niż własnym, bo żeby sprzedać jesteś gotów odpuścić z własnego zysku. Producent i tak swoje weźmie. W ten sposób sprzedawca (pies) jest coraz słabszy, a ogon zyskuje na znaczeniu i jak chcesz coś dla siebie ugrać to grzecznie stoisz w kolejce do ucha i kieszeni Pana Prezesa Ogona. Panowie dealerzy zapominają, że jak wroga nie można pokonać, to należy się do niego przyłączyć. I tyle. A kiedy i czy w ogóle to pojmiecie, to już nie moja działka.
Co do marż Magic, to organizacja sprzedawców ma za zadanie tanio kupować. Za ile to sprzedasz, to Twoja sprawa. Plan marketingowy, a tym samym marże handlowe muszą być dostosowane do wymagań lokalnego rynku. Ty znasz ten rynek, więc sam sobie ustalisz marżę końcową. Teraz producent może próbować Tobie narzucić cenę zalecaną, bo to leży w jego interesie, a Twój interes to on ma w ... powiedzmy, że na drugim miejscu
Co do "standardu jakości". Magic, proces budowania jakości to cztery kroki: Zaplanuj, Wykonaj, Sprawdź, Popraw. Powiedz mi na który z nich w odniesieniu do produktu masz teraz jakikolwiek wpływ? No może na "Sprawdź", ale co Ty możesz nawet jak sprawdzisz? Myślę, że "organizacja" mogłaby zdecydowanie silniej niż pojedynczy dealer oddziaływać na dostawców zarówno na etapie "Zaplanuj" jaki "Sprawdź".
Kończę mój udział w tym wątku i
Pozdrawiam