Niestety opisane sytuacje poniżające wiedzę naszych klientów czy to w momencie zakupu, czy też po montażu w dużej części są naszą winą. Jako branżowcy rozmawiamy swoim językiem, często używając określeń nie zrozumiałych dla klienta, który jest np. lekarzem, piekarzem, ogrodnikiem lub uprawia inny zawód. To do nas - sprzedawców, handlowców i montażystów należy poinformowanie i wyprowadzenie z błędu klientów, ponieważ oni płacą za cały produkt - w tym za profesjonalną obsługę.
Sami często będąc u lekarza lub innego specjalisty, nie znamy się na jego dziele i oczekujemy wyczerpujących informacji i instrukcji jak mamy postępować w temacie, który jest nam obcy.
Śmiech z naszych klientów, będących jednocześnie płatnikami naszych poborów jest obniżeniem własnego image i prowadzi jedynie do braku peleceń z - w sumie źle obsłużonych klientów. A stosowanie marketingu (szczególnie) posprzedażnego jest ważniejsze niż zarobienie kilkuset złotych.
Trzeba ponadto zadać sobie pytanie: czy may wiemy na prawdę wszystko?R.G.
Smiech to zdrowie
-
Gość
