Chciałbym się podzielić z Wami moimi skromnymi spostrzeżeniemi, co do rynku stolarki otworowej. Dokładnie chodzi o większość dealerów i producentów okien (choć nie wszystkich - PODKREŚLAM nie wszystkich). Sam od przeszło siedmiu lat siedzę w tej branży i z przerażeniem obserwję co się dzieje. Jakość samego produktu, jak i usług w zakresie jego montażu spada na łeb, na szyję.
Niby powinno być inaczej, bo gdzie się nie obejrzysz - usłyszysz; zamknięte wzomocnienie w ramie, 4,5,6,7 komór, jeszcze większa sztywność (
Parapety nagminie przykręcane do ram okiennych. Rozbawiły mnie specjalnie do tego celu, dostarczane przez producentów parapetów uszczelki...
Mineły już chyba bezpowrotnie czasy, kiedy dbało się o klienta. Terminowe dostawy, solidny montaż i ekspresowy serwis gdy coś się dzieje (bez względu na to, czy okno na gwarancji, czy już nie).
Przygodę w tej dziedzinie budownictwa zaczynałem właśnie w takiej pogrążonej firmie u dealera teraz już podkrakowskiej, a wcześniej krakowskiej firmy (kto zorientowany, ten wie w której). Wszystkim nam zależało, żeby odbudować dobre imię firmy i po roku (nie ukrywam) ciężkiej pracy, udało wyrobić nam się opinii; nienajtańszej, ale solidnej firmy. Niestety zawirowania osobiste zmusiły mnie do przeprowadzki i rzuciły na warszawski rynek. To, co zobaczyłem jest opisane powyżej...
Może mi nie uwierzycie, ale z ostatniej firmy odszedłem, bo nie wierzyłem absolutnie w dobrą jakość okien. Rozpoczynająć od odchodzącej okleiny z poznańskich profili, frezów na zgrzewach robionych dłutkiem, a kończąc na wykonywaniu okien jednokwaterowych o wym. 1600x1600.... Nie umiem dobrze sprzedawać produktu, jeśli nie jestem przekonany o jego doskonałości.
Jestem z natury optymistą i wierzę że znajdę jeszcze dobrego producenta, u którego uda mi się zatrudnić. A jeśli nie.... chyba zmienię branżę, może czas najwyższy.
Dodam na zakończenie, że na większości ulotek reklamowych powinien znaleźć się pasującu do nich slogan; "Leader price - leder szajs"
Pozdrawiam prawdziwych "okniarzy".







