Osoba owa (właścicielka mieszkania) po odejściu na emeryturę postanowiła dokonać kompleksowej wymiany okien i drzwi w mieszkaniu w bloku (budowa — początek lat 1980) — stare były nieszczelne, zbutwiałe etc. Zainteresowała się ofertą firmy „Rabo”, ponieważ oferowane były zniżki dla emerytów, a profile PCV z wyglądu były ładne i solidne. Okna miała wyprodukować Fabryka Okien -System z Niepołomic — vide post (rok po montażu), gdzie potencjalny klient opisał tę „firmę”:
http://groups.google.pl/groups?hl=pl&lr ... ews.tpi.pl.
Firma „Rabo” miała zamontować okna. Klientka podpisała więc w czerwcu 2002 r. umowę na wymianę okien. Co prawda nie miała przygotowania technicznego, ale podano jej parę informacji i zadawała pytania szefowi „Rabo” — np. na pytanie o certyfikaty przedstawiono jej dokumenty (jak się później okazało była to kopia aprobaty ITB dla profili). Prace miały się zacząć pod koniec lipca. I wtedy się zaczęło…
Montażyści przyjechali z tygodniowym opóźnieniem (jak wyjaśniali była awaria w fabryce etc.), jedno z okien miało kwaterę otwierającą się w przeciwną stronę niż w umowie, jedna szyba była pęknięta a druga zapaćkana etc. — groźba zerwania umowy skłoniła do wymiany kwatery i szyb, ale z opóźnieniem. Montaż wydłużył się do ponad tygodnia (montażyści przyjeżdżali w kratkę).
Podczas montażu zwracano montażystom uwagę na to, że chyba jest za mało kotew, okna są niepodparte od dołu, okna są chyba źle wyważone, bo jedna kwatera „leci” na ścianę po otwarciu (regulacja nie pomaga), parapety zewnętrzne zasłaniają odwodnienia, pianka jest wtryskiwana w brudne ościeża, gips tynkarski (wykończenia) przeznaczony jest tylko do prac wewnątrz pomieszczeń, a kładą go także na zewnątrz etc. Złotouści pracownicy i szef „Rabo” zapewniali właścicielkę, że:
— pianka wytrzyma 7 ton, a kotwy tylko 2, więc na dobrą sprawę nie są potrzebne;
— odwodnienia nie są potrzebne;
— pianka zwiąże gruz;
— gips nadaje się do zewnątrz;
— okna były wyważane na „wadze okiennej” [jak później, gdy ja zająłem się sprawą, skontaktowałem się z Pchełkiem (mgr inż. Płońskim), to nie wiedział on, co to takiego
Niestety właścicielka z braku wiedzy technicznej dała się „zbajerować”, tym bardziej, że musiała niedługo potem wyjeżdżać i nie za bardzo miała czas i ochotę na użeranie się.
Drzwi zamontowała już inna firma (pomimo, że właściciel „Rabo” gorąco zachęcał do skorzystania i tutaj z jego usług
Już w 2002 r. zaczęły pojawiać się spękania gipsu, w 2003 ściany pod oknami zaczęły zamakać po większych deszczach.
Próba skorzystania z gwarancji nic nie przyniosła — firmy „System” już nie było a „Rabo” przekształciła się w „Rabosystem” (oprócz montażu zajęła się też produkcją okien; REGON etc. pozostały bez zmian) i właściciel stosował zasadę mañana (o ile udało się dodzwonić do niego). W 2004 r. dalej to trwało pomimo interwencji Federacji Konsumentów.
Udało się ściągnąć rzeczoznawców od producenta profili, którzy podzielili zastrzeżenia (na piśmie). Potem złożono pozew sądowy w trybie upominawczym — postanowienie o zwrocie całej sumy przez właściciela „Rabo”/„Rabosystem” się uprawomocniło i uzyskano klauzulę wykonalności pod koniec roku 2004, ale komornik nic nie wskórał jak dotąd, bo ów delikwent dawno poprzepisywał wszystko na rodzinę, ale jeszcze powalczy się.
Reasumując pozostawiam opis sprawy jako przestrogę przed firmą „Rabosystem” z Krakowa (biuro handlowe ulica Fredry 32).






