Problem z upierdliwym klientem
Problem z upierdliwym klientem
Dwa lata temu klient zamowił u mnie oka. Podczas pomiaru zarządał sobie by okno było nieco mniejszych rozmarów, gdyz on później bedzie sobie robił od zewnatrz okiennice. Zlecenie zostało podpisane przez klienta, wraz z zawartymi wymiarami. Po czasie (pare miesiecy temu) przychodzi do mnie i mówi ze żada wymiany okien gdyż są za małe? Grozi mi sądem. Czy podpisane przez niego zlecenie to dowód, ze takie właśnie chciał okna?
okna są mniejsze od wnęki bodajże 3 cm na stronę. To stary domek z "węgarkami".Nie wszędzie tak jest - od ogrodu są normalne, bo tam okiennic miało nie być, a tutaj tak jak chciał tak ma. Fakt że wygląda to trochę dziwnie, ale to jego sprawa. Zreszta to klient z gatunku "trudnych". Na wszystkim się zna, a o niczym nie wie. W piśmie tłumaczy się, ze on jest laikiem, a jak przy zamowieniu wydawał jasne dyspozycje. Nie wiem czy nie zatrudnic adwokata do sprawy.
Dla mnie to nauczka by w przypadkach jakiś wydziwnień wszystko kazać podpisywać.
Dla mnie to nauczka by w przypadkach jakiś wydziwnień wszystko kazać podpisywać.
Wezwanie przed sądowe do wymiany okien lub zwrotu gotówki
to zwykły straszak wymyślony przez R.P.K i PIH nie mający
żadnych skuyków prawnych następnym krokiem będzie przysłanie
wezwania o zgodę na sąd polubowny który nie obciąża finansowo
klienta na który nie musisz wyrazić zgody co bym doradzał i dopiero
wtedy jeżeli klient sobie życzy może założyć sprawę cywilną która
kosztuje i nie daje gwarancji wygrania i wtedy można
pomyśleć o adwokacie chyba że faktycznie masz coś na sumieniu .
pozdrawiam MAGGREGOR
to zwykły straszak wymyślony przez R.P.K i PIH nie mający
żadnych skuyków prawnych następnym krokiem będzie przysłanie
wezwania o zgodę na sąd polubowny który nie obciąża finansowo
klienta na który nie musisz wyrazić zgody co bym doradzał i dopiero
wtedy jeżeli klient sobie życzy może założyć sprawę cywilną która
kosztuje i nie daje gwarancji wygrania i wtedy można
pomyśleć o adwokacie chyba że faktycznie masz coś na sumieniu .
pozdrawiam MAGGREGOR
dokładnie to ustawa z 2002r która obowiązywałą przed wejściem mówi o terminie 2 miesięcy (w szczególnym przypadku pół roku) tak wiec jeśli pomiędzy wystawionym protokołem odbioru czy zakończenia prac a pismem jakie skierował do ciebie klient minęło pół roku to sprawa wygrana bez adwokata - myślę ze gdyby doszło do skierowania na drogę sądową to wystarczy porada prawna (koszt około 50 -100 zł) wzięcie adwokata to kwota co najmniej 600 zł (stawka minimalna przy kwocie sporu do 5 tys zł)
podaj wiecej danych - myślę ze mogę pomóc
podaj wiecej danych - myślę ze mogę pomóc
między wystawieniem faktury (protokołu nie spisywałem) a datą pierwszej reklamacji nie mineło pół roku (brakuje paru dni). Spór tyczy się trzech okien o wartości 2800 zł. Do pozostałych się nie czepia (zostały zrobione tak jak powinny, a nie wg wytycznych klienta - to dowód że klient mieszał przy wymiarach). Okna nie są za szerokie (100 cm), są do tego dwuskrzydłowe więc myślę że "geniusz" wpadł na to że jak będą szersze o te np. 8cm to będzie dobrze. We wnękach są wegarki wiec faktycznie powinny być szersze, ale on tak chciał. Odwoluje sie i twierdzac że podczas pomiaru mój pracownik na pytanie dlaczego są takie wąskie odpowiedział że "tak musi być". Taka sytuacja w ogóle nie miała miejsca. W podobnych sytuacjach wielu przedsiębiorców stara się jakos sie dogadać z klientem (czytaj: zrobić to co chce i miec święty spokój). Ja jestem gotowy wynająć adwokata i się z nim sądzić jeżeli tego chce, bo uważam że nie można pozwolić na takie chamstwo klientów. Jeżeli chce to niech jeszcze ponosi koszty adwokackie.






