Podam wam mój przypadek. Klient zamówił pomiar okien. Ponieważ był z tych co z pod siebie by zjedli więc okna nietypowe nie wchodziły w grę. Miał otwór 1200x 1300 w surówce. Pomiarowiec powiedział, aby sobie 10 cm podmurował nawet mu to zaznaczył na wnęce. Klient przyszedł do biura po długiej batali o upusty podpisał umowę. Na drugi dzień przyszedł ponieważ wpadł na pomysł, że jak jest zespolenie to przecież nie można wziąść tu pieniędzy za montaż i znów walczył o upust. Dostał dokładny wydruk wymiarów okien podpisał go sam i wszystko było ok. Klient podmurował jak pomiarowiec kazał, montażyści zamontowali w sobotę, a w poniedziałek zaczęła się afera, najpierw że żonie okna zaczynają się na wysokości ramion (ma ok 155 cm a okna zaczynają się od ziemi na wysokości 1 m
Inny przypadek.
Klient zamówił pomiar drzwi zewnętrznych. Pojechał pomiarowiec określił je jako lewe. Na drugi dzień klient przychodzi do biura, podpisuje umowę ale chce prawe. Ponieważ mnie nie było zadzwoniłem do niego z prośbą o przyjście. Wytłumaczyłem które drzwi są prawe a któte lewe, ale on obstaje przy prawych. Ściągam więc na magazyn prawe przyjeżdzają montażyści wyrywają wszystko, a klient że mamą być lewe dobrze, że na magazynie miałem, ale bogatrzą wersję nawet nie podziękowali stwierdzili, że my się na tym znamy i my robiliśmy pomiar a tłumaczenie że my dobrze mu dobraliśmy a on chciał inaczej nie docierało do niego stwierdził że nie będzi ze mną rozmawiał rzucił na biurko pieniądze bez dopłaty bagatela 400 zł za te lepsze. trzasnął drzwiami i wyszedł.
Zaczołem się zastanawiać co z tymi ludzmi się dzieje.
Co robicie w takich przypadkach, będę wdzięczny za każdą opinię.
pozdrawiam.





